czwartek, 26 kwietnia 2018

Wiedza o świecie.

Taka scenka rodzajowa.

Jadę sobie tramwajem. Jak zwykle czytam sobie e-booka i mało zwracam uwagi na ludzi. Naprzeciwko mnie usiadła jednak matka z dzieckiem, których rozmowa była na tyle ciekawa, że zacząłem się przysłuchiwać.

Chłopiec mógł pewnie do przedszkola chodzić. Pytał się o różne rzeczy i matka mu tłumaczyła. Najpierw co oznaczają dane słowa po angielsku - przed sobą mieli jakiś komunikacyjny dwujęzyczny plakat ZTMu. Potem coś o matematyce. Potem o kosmosie. I cały czas owa matka tłumaczyła dziecku całkiem sensownie.

I tu następuje zgrzyt. Przejeżdżaliśmy właśnie obok najsłynniejszej w Warszawie cerkwi - tej na Placu Wileńskim. Chłopiec się pyta co to. Matka odpowiada, że to główny kościół... protestantów. Tak, protestantów. I zaczyna opowiadać o nich. Kompletnie się myląc, bo z jednej strony wspomniała o Lutrze, a z drugiej o przesuniętym kalendarzu.

Byłem z lekka zaszokowany. Kobieta sensownie tłumacząca świat wykopyrtnęła się na znajomości innych religii.

To jest efekt tego, że w polskich szkołach już od 25 lat wykładana jest wiara religijna, a nie religioznawstwo, nauka o religiach? Moim zdaniem na 99 procent tak, bo na Zachodzie świadomość zasad innych światopoglądów jest duża.

2 komentarze:

Annette ;-) pisze...

Też żałuje, że nie uczyłam się religioznawstwa i że nadal się tego nie uczy.

Lukasz Blazejak pisze...

Mam nadzieję, że w przyszłości będzie inaczej.