wtorek, 30 stycznia 2018

Cebulactwo.

Powstał taki termin - cebulactwo. To określenie pewnego specyficznego podejścia do oszczędzania czegoś, najczęściej pieniędzy, posuniętego do żenujących scen i dużej dozy cwaniactwa. To czasami nawet mija się z celem, bo oszczędność bywa pozorna lub po podliczeniu wszystkich kosztów wcale jej nie ma. Są np. ludzie, którzy potrafią jechać na drugi koniec miasta do pewnego sklepu, bo mleko jest tańsze o jakieś 20 groszy, zapominając o kosztach benzyny lub biletu.

Niestety już się powoli przyzwyczajamy do tego typu zachowań. Jednak są sytuacje, w których ręce po prostu opadają...

Byłem wczoraj w hipermarkecie. Dotarłem do działu z warzywami. Stoję przy ziemniakach i cebuli. Obok mnie stoi małżeństwo w sile wieku. Nagle padła taka wymiana zdań:

- Co ty robisz? Cebulę w domu obierzemy! - Kobita do faceta.
- Zawsze to trochę taniej będzie, Gieniucha. - Facet do kobity.

Ile można zaoszczędzić przy kupnie dwóch cebul bez zewnętrznej łupiny?

2 komentarze:

Annette ;-) pisze...

To jeszcze gdzieś sprzedają cebulę w łupinach? Tam, gdzie ją kupuję, jest bez. Znam niestety takich ludzi i sama też chyba się do nich zaliczam, ale tylko w przypadku jednego produktu, a że sklep z tym produktem jest w galerii handlowej, to przy okazji i inne sklepy odwiedzam i koszt dojazdu się zwraca.

Lukasz Blazejak pisze...

Na pewno sprzedają taką w Biedronce i w Carrefourze, bo tam widziałem z łupiną. ;-)