piątek, 14 lipca 2017

Plac, kurwa, Defilad. Kurwa.

Jechałem sobie autobusem 169, który to autobus z powodu wakacyjnych remontów często stoi w korkach i ogólnie jedzie długo z punktu A do punktu B. Ludzie mają więc czas skupić się na sprawach, o których, podczas zwyczajnej jazdy komunikacją miejską, nie mieliby czasu pomyśleć.

Stało obok mnie dwóch takich typków, o których mógłbym powiedzieć, że byli skrzyżowaniem typowego kibola (ubrani byli w poplamione koszulki z logo Legii) z typowym bywalcem budki z piwem. W zasadzie oni z tego budki najwyraźniej wyszli, bo chuch alkoholowy mieli wyraźny a mocny.

W jednym z korków staliśmy właśnie już piątą minutę. Po wcześniej dość gwałtownej rozmowie typki zamilkły i prawie usypiały. W pewnej chwili jeden z nich zerwał się z pytaniem:

- Ty, słuchaj, wziąłeś se dziś rano tę gazetę co rozdają przed dworcem?
- Nie, kurwa, a co?
- Bo tam był artykuł, że ten dworzec autobusowy na Placu Defilad chcą zlikwidować i jakiś plac chcą zrobić.
- Co kurwa?

I przez kilka minut jeden typek streszczał drugiemu treść artykułu. Skończył i nastała cisza. Dość długa. Drugi typek najwyraźniej myślał. W końcu zakrzyknął:

- Ja pierdolę!
- Naprawdę cię to tak zdziwiło?
- Nie to. Ile ty powiedziałeś teraz, kurwa, zdań? Pięć, sześć?
- No nie wiem. Dużo.
- I ani razu nie powiedziałeś kurwa! Inteligent pierdolony jesteś!
- Ha ha ha! - Pierwszy zaśmiał się perliście.

I znów długa cisza. I znów drugi typek przerwał ją pytaniem:

- Ty, kurwa, a gdzie jest ten Plac Defilad?
- Pod Pałacem, młotku...

Jakby to powiedziała dzisiejsza młodzież: OMG...

Brak komentarzy: