piątek, 19 maja 2017

Rekord świata w naiwności?

Wsiadłem wczoraj do tramwaju, usiadłem i zacząłem czytać książkę. Jak zwykle zresztą podczas podróży komunikacją miejską, gdy nie ma tłoku.

Kilka rzędów przede mną głośno rozmawiało kilku młodych chłopaków. Jeden drugiemu pokazywał jakieś sztuczki, które się nauczył.

- No to teraz pokażę ci ostatni myk, którego się nauczyłem u kumpla. - Usłyszałem jednego z nich.
- Jaki? - Odpowiedział drugi, z plecakiem koło nogi.
- Daj mi swój portfel.
- Nie, no co ty... - Żachnął się drugi.
- Boisz się? - Zarechotał pierwszy. - Przecież ci nic nie ukradnę.
- No ale po co go chcesz?
- Pokaż ile masz pieniędzy, a ja zrobię tak, że będziesz miał dwa razy tyle.
- Jaja se robisz, tak? - Drugi wątpił.
- Kurwa! Zaraz się przekonasz! - Oburzył się pierwszy. - To ile masz w portfelu?

Drugi wyciągnął portfel i dał pierwszemu. Trzeci nic nie mówił, tylko uśmiechał się tak jakoś... znacząco.

- 50 zł masz tylko? - Pierwszy był wyraźnie zdegustowany. - To za chwilę będziesz miał stówę.

Pomachał przez chwilę rękoma, powzdychał i dał portfel drugiemu. Ten otworzył go.

- Nadal jest 50 tylko. - Skrzywił się. - Nie wyszło ci, hehe. - Zaczął się śmiać.
- Kurwa, coś zrobiłem nie tak... - Podrapał się po głowie pierwszy. - To może ten numer z dowodem? - Tu zwrócił się do trzeciego.
- Może być łatwiejszy, fakt. - Przerwał swoje milczenie trzeci.
- To znaczy co? - Dopytywał się drugi.
- Zmienię ci numery na dowodzie.
- Ty głupi jesteś! Jak chcesz zmienić? - Zaśmiał się drugi.
- Zaraz ci pokażę.

Dojechaliśmy właśnie do przystanku i otworzyły się drzwi tramwaju. Wszystko stało się błyskawicznie. Pierwszy i i trzeci nagle wyskoczyli z tramwaju, zostawiając zaskoczonego drugiego, oczywiście bez portfela. Po chwili drugi się zorientował i zaczął krzyczeć na cały tramwaj: "Złodzieje! Złodzieje! Okradli mnie!"

Facet, który tuż obok nich siedział, zaczął się go pytać czy to nie jest jakiś żart, ukryta kamera czy coś. Chłopak odpowiadał, że nie. Że przyjechał do Warszawy na wycieczkę, wsiadł z nimi na Żeraniu (ponad 10 przystanków od miejsca, w którym ja wsiadłem) i zaczął rozmawiać. I że pierwszy raz ich widział na oczy.

Powiedzcie mi: jak tępym i kompletnie naiwnym trzeba być, żeby obcemu facetowi z własnej nieprzymuszonej woli dawać do ręki portfel i to portfel, w którym ma się wszystkie dokumenty, karty i pieniądze?