środa, 18 stycznia 2017

Lektury przymusu konsekwencje.

Inia posiada już swój smartfon, tablet i laptop. Nic więc dziwnego, że informacje konsumuje z tych trzech źródeł, czyli z Internetu. Dużo czyta, ale z ekranu.

Owszem, książki czyta. Jeśli weźmiemy pod uwagę średnią szkolną to czyta dużo. Kilka lat temu, gdy nauczyła się czytać bezgłośnie, to miała fazę na czytanie bez przerwy, ale potem nadeszła informatyka i jej przeszło.

Od jakiegoś roku obserwowałem, że czytanie lektur idzie jej naprawdę ciężko. Janko Muzykant. 40 stron? Męczyła się dwa dni. Jakaś inna nowela? Nie lepiej.

Aż jakiś miesiąc temu odkryła Harrego Pottera. Poszczególne książki po 700-800 stron. I co? Inia czyta jedną część dwa-trzy dni, a ostatnie to nawet w półtora dnia.

Jaki z tego morał? Jeśli szkoła chce, by dzieci wpoiły sobie chęć czytania, powinny bardzo krytycznie spojrzeć na dzisiejszy wykaz lektur. Bardzo, ale to bardzo krytycznie.

4 komentarze:

Annette ;-) pisze...

Może się mylę, ale chyba gdzieś widziałam HP jako lekturę szkolną. Gratuluję rozczytanej córki :-)

Lukasz Blazejak pisze...

Dziękuję. To dobrze, że dużo czyta. ;-)

Annette ;-) pisze...

Żeby tylko z tego czytania bibliotekarką nie została tak jak ja, bo zarobki marne.

Lukasz Blazejak pisze...

Nadal chce zostać programistką. ;-)