czwartek, 24 listopada 2016

Ufać, ale sprawdzać.

Od jakiegoś czasu zaczęły do nas dobiegać ciągłe dźwięki domofonu. Chodzi o to, że jeśli ktoś do kogoś przy drzwiach głównych dzwoni via domofon, to my to słyszymy u siebie w mieszkaniu. Ten dźwięk dzwonka zanim się ktoś nie odezwie. Dźwięk jest cichy, na szczęście, ale słyszalny. Na granicy słyszalności, ale jednak. Nie jest to denerwujące. Słyszy się ten sygnał tylko wtedy, gdy jest w mieszkaniu bardzo cicho. A dodatkowo to ten dźwięk rozlega się może ze dwa-trzy razy w ciągu godziny.

Jednak w ostatnich dniach ten dźwięk w pewnych godzinach rozlegał się stale. Tak jakby ktoś próbował się skontaktować z każdym z mieszkańców. I tak właśnie pomyślalem: że to albo jakiś akwizytor, albo świadkowie Jehowy. Po kilku dniach jednak zwątpiłem, bo żaden akwizytor tak długo (przez kilka godzin) nie stałby przed blokiem, a Świadkowie już dawno weszliby do bloku z kimś, kto tu mieszka i właśnie otworzył drzwi kluczem.

Zagadka rozwiązała się wczoraj. Właśnie wychodziłem z bloku i wyrzucałem śmieci. Przed klatką stał pewien mieszkaniec, o którym kilka razy pisałem już: z manią natręctw. Trzepie dywany co kilka dni, mierzy linijką kąty na klatce, segreguje śmieci już wrzucone do śmietnika.

Tym razem stał, palił papierosa i... naciskał bez przerwy domofon. Jakiś znajomy mu sąsiad wchodził właśnie do bloku i zauważył to.

- To ty ostatnio stale naciskasz ten domofon? Denerwuje mnie to strasznie.
- Tak, to ja, panie sąsiad. - Palący przyznał się.
- No to po co naciskasz?
- Sprawdzam domofonem czy ktoś nie jest u mnie w domu.

Sąsiad zrobił wielkie oczy, ja też.

Takiej zapobiegliwości w kwestii bezpieczeństwa miru domowego jeszcze nie spotkałem.

3 komentarze:

Annette ;-) pisze...

Gdybym przypadkiem znalazła się w jakimś mieszkaniu podczas nieobecności jego właścicieli domofonu bym nie odbierała. Logiczne. A ten pan mieszka sam, czy z kimś?

Lukasz Blazejak pisze...

Właśnie chodzi o to, że sam... ;-))

Annette ;-) pisze...

No to nieźle...