wtorek, 9 sierpnia 2016

Losu kusić nie należy.

Wysiadłem wczoraj z autobusu kierując się w stronę schodów prowadzących do przejścia podziemnego. Schody w tym miejscu są dość strome, bo przejście podziemne jest jednocześnie wejściem do metra.

Przede mną szło dwóch chłopaków. Jeden trzymał w ręku telefon, bo przed chwilą zakończył z kimś rozmowę. Zaczął rozmawiać z drugim:

- Egzamin przełożyli mi na jedenastego!
- To świetnie!
- Spokojnie mogę się przygotować do wyjazdu, nie gonić.
- Nie będziesz musiał wracać stamtąd na egzamin. - Dodał drugi.
- O właśnie! Więcej zarobię. Świetnie się wszystko tak zazębia, naprawdę świetnie.
- No naprawdę udało ci się z tym egzaminem.
- Naprawdę świetnie się to wszystko mi układa. Lubię jak tak się wszystko układa. - Powtórzył.

Zaczęliśmy schodzić po schodach. Oni przede mną, ja za nimi. W pewnym momencie odwróciłem się w bok na chwilę. Na krótką, naprawdę krótką chwileczkę. Usłyszałem krzyk i zobaczyłem tegoż rozmawiającego leżącego na dole, przy schodach. Trzymał się za rękę. Telefon leżał niedaleko, w częściach.

Gdy przechodziłem koło niego, klęczał już przy nim już jego kolega. Spytałem się czy coś pomóc. Odrzekł, że nie, bo on za chwilę zadzwoni po pogotowie. Poszedłem więc w swoją stronę.

Zdążyłem jeszcze usłyszeć jak mówi do kolegi poszkodowanego: "Taaa... Wszystko układa się znakomicie. Po chuj kusiłeś Los??".

3 komentarze:

http://adewma.blog.pl/ pisze...

o kurcze...szkoda...

Annette ;-) pisze...

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jeśli się połamał z pracy nici, ale za to egzamin zda na piątkę, bo będzie miał dużo czasu na naukę.

Lukasz Blazejak pisze...

Oby tak było. ;-)