czwartek, 2 czerwca 2016

Szynka wegetariańska.

Kiełbasy w sklepach mają coraz bardziej wymyślne nazwy. Opisywałem kiedyś sytuację, gdy jeden staruszek myślał, że "szynka wędzarza" to "szynka z nędzarza" i nie zdecydował się jednak na jej zakup, bo z "nędzarza to pewnie sama skóra i kości". Dochodzi nawet do tego, że same sprzedawczynie popełniają błędy...

Kilka dni temu dokonywałem zakupów w sklepie niedaleko nas.

- Poproszę tę szynkę z liściem. - Poprosiłem ekspedientkę przy stoisku mięsnym.
- Tę? - Pokazała na inną obok.
- Nie, tę po prawej. - Doprecyzowałem.
- Aaaa! Z liścia znaczy?
- To ona z liścia jest? - Zdziwiłem się. - To może inną, bo nie jestem wegetarianinem.
- Ale ona bardzo dobra jest.

Sprzedawczyni raczej nie zorientowała się o co mi chodziło...

BTW: A co wasze dzieci dostały na Dzień Dziecka? Inia miała do wyboru porządną hulajnogę albo Minecrafta. Wybrała hulajnogę i od poniedziałku codziennie wieczorem na niej śmiga. Minecrafta kupiła jej za to babcia. ;-)

5 komentarzy:

Annette ;-) pisze...

Moja mała siostrzenica (lat już w zasadzie osiem), rozczarowana, że nic nowego nie pojawiło się w jej ulubionych seriach książek o przygodach zwierząt, wybrała sobie "Książkę pod tytułem. Tom 1" Roberta Trojanowskiego.

http://adewma.blog.pl/ pisze...

moja córka zażyczyła sobie Szczerbatka, taką sporą figurkę na baterię, jest fanką filmu, babcie dołożyły kasę ;)

Lukasz Blazejak pisze...

Podobno jest ciekawa. Ta książka pod tytułem. ;-)

Lukasz Blazejak pisze...

Pamiętam ten film. ;-)

Annette ;-) pisze...

Na pewno zmusza do myślenia. To jedno mogę o niej powiedzieć.