piątek, 29 kwietnia 2016

Swawolna babcia.

Od roku najczęściej jeżdżę metrem. I przyznaję, że w metrze znacznie łatwiej, niż w autobusie czy w tramwaju, posłuchać Polaków rozmowy, bo w metrze pasażerowie siedzą naprzeciwko siebie.

Tak jak wczoraj. Naprzeciwko mnie siedział młody chłopak, a obok niego staruszka. Z rozmowy wynikało, że to jego babcia. Rozmawiali o jakichś problemach sercowych tegoż chłopaka. Przyznam, że dziwne miejsce na tego typu rozmowę, ale takie czasy, gdzie najbardziej intymne wiadomości przekazuje się w tłumie.

Z rozmowy wynikało, że chłopak nie miał śmiałości do dziewczyn i się zastanawiał czy jakaś Ola, która mu się podobała, nie da mu w pysk, gdy ją zaprosi do kina czy do podobnego zakątka rozkoszy. Babcia z kolei sprawiała wrażenie wręcz rozdrażnionej nieporadnością wnuczka.

Wreszcie w którymś momencie wypaliła: "Kacper, ale weź się w garść! Ja w twoim wieku byłam już po dwóch związkach z kobietami!".

Sam nie wiem kto w tym momencie był bardziej zaskoczony: ja czy tenże wnuczek.

piątek, 15 kwietnia 2016

Rozmowy przy noszeniu szafy.

Pamiętacie jeden ze skeczy Jasia Fasoli, w którym chce szybko zejść na dół po schodach, ale drogę tarasuje mu najpierw staruszka, a potem - gdy na piętrze Jaś Fasola szybko chciał przebiec drugim pionem schodów - i staruszka, i drugi staruszek? Miałem podobne zdarzenie, tylko że w odwrotną stronę: przy wchodzeniu.

Pisałem o remontach, więc siłą rzeczy napiszę o przeprowadzce, która się po tym remoncie zdarzyła. Przeprowadzka jak przeprowadzka, powiecie. I słusznie. Byłem tu świadkiem kilku już przeprowadzek i nic w tym dziwnego nie zauważyłem. Przeprowadzkowicze podjeżdżają pod klatkę schodową, korzystają z windy towarowej i po kilku godzinach wszystko jest gotowe. Jednak tym razem było inaczej...

Na początku może wyjaśnię jedną sprawę, która będzie pomocna do wyjaśnienia w czym rzecz. Nasz blok składa się z trzech części, które połączone są dwoma pionowymi ciągami wind. Jeden ciąg zawiera trzy windy, w tym jedną większą, towarową. Drugi ciąg to tylko jedna winda. Przy każdym ciągu są schody, a same ciągi poziomo połączone są długimi korytarzami, wzdłuż których położone są mieszkania.

Jeśli więc przeprowadzka zajmie jedną windę czy nawet dwie, to idę do trzeciej lub do drugiego ciągu wind. W ostateczności korzystam ze schodów, co się już zdarzyło ze dwa razy, gdy windy były zepsute.

Kilka dni temu poszedłem wynieść śmieci. Zszedłem na dół i zauważyłem wieelki wóz przed drzwiami. Przeprowadzka. Trudno. Wyrzuciłem śmieci i idę do windy. I tu zastała mnie pierwsza niespodzianka. Wszystkie windy w tym pionie były zajęte. W dwie ktoś pakował jakieś toboły, trzecia gdzieś krążyła między piętrami. Schody?  Ktoś z krzesłami się po nich tarabanił. O la la! Takiego tempa i rozmachu przeprowadzki jeszcze nie widziałem!

Cóż, jest jeszcze drugi pion komunikacyjny. Poszedłem więc do niego i tu kolejna niespodzianka! Winda zablokowana - znaczy, że ktoś u góry właśnie z niej coś wypakowuje. A schody? Schody też zablokowane! Dwóch pracowników transportuje szafę!

Potulnie podreptałem za nimi. Poczekałem do następnego piętra i pobiegłem korytarzem do drugiego łącznika. Windy nadal zajęte. Schody? Kolejni pracownicy z kolejną szafą!

Co miałem robić. I tak powoli poszedłem za tymi pracownikami zrezygnowany stopień po stopniu, jak Jaś Fasola właśnie. Już piąte piętro, niedługo nasze. I klapa! Szafa na zakręcie zaklinowała się na amen. Pracownik z przodu zaczął próbować coś podważać, wyciągnąć ją, ale ten pracownik z tyłu machnął tylko ręką. Usiadł na parapecie półpiętra, popatrzył na mnie. Ja na niego. Zacząłem się właśnie zastanawiać czy nie wejść na tą szafę i po prostu przez nią przejść, gdy tenże pracownik zwrócił się do mnie z takim oto pytaniem:

- A co pan szanowny myśli o ciemnej stronie Księżyca? Bo ostatnio czytałem o tym na onecie.

I tu mnie formalnie zamurowało. Chuchu alkoholowego nie wyczułem. Oczy pracownika mętne nie były. Postawę przyjmował pionową.

Moje przedłużające się zastanawianie nad zaistniałą sytuacją i co za tym idzie milczenie, pracownik uznał za moją odmowę kontynuowania rozmowy. W czym miał rację. Machnął więc na mnie ręką i stwierdził:

- Pan się tu przeciśnie koło ściany, bo tej szafy to my jeszcze długo nie ruszymy.

Zgodnie z zaleceniem przecisnąłem się i poszedłem w swoją stronę.

Wczoraj inni pracownicy, do innego mieszkania, wnosili płytki i gips. Poczekałem przed klatką aż wniosą. Nawet nie próbowałem za nimi iść.

Nie chciałem być zaskoczony. Rano nie sprawdziłem co onet uznał za wiadomość dnia.