wtorek, 8 grudnia 2015

Podobieństwo do uchwycenia trudne.

Pisałem wiele razy już, że uwielbiam duet komentatorski Jaroński-Wyrzykowski. Za humor absurdalny, za humor inteligentny. W ogóle za humor. W ten weekend pobili jednak rekord zawartości absurdu w humorze.

Rzecz się działa przy okazji komentowania biathlonu. Biathlon to taka dyscyplina, w której zawodnicy biegają nartami po śniegu, a w międzyczasie strzelają z karabinków do tarczy. W tym przypadku chodziło o zawodniczki. Realizator pokazywał właśnie jakąś Rosjankę.

Jaroński: Popatrz, ale ona do matki podobna.
Wyrzykowski: Nie wiem, bo nie znam jej matki.
J: Nie pamiętasz? Była biegaczką narciarską. Mają takie samo nazwisko.
W: Aaaa, coś sobie przypominam, ale twarzy jednak nie pamiętam.
J: Jak znajdę jej zdjęcie w Internecie, to sobie przypomnisz.
W: To znajdź.

Pan Jaroński poszukał i zdjęcie pokazał.

W: A teraz pokaż mi zdjęcie tej jej córki, bo tak szybko mi mignęła, że jej twarzy też nie pamiętam.
J: Proszę.
W: Wiesz... Moim zdaniem nie ma tu żadnego podobieństwa. No..., może jak się tak dłużej przyjrzeć...
J: To jest Krzysztof Miklas, komentator...

Do tej pory nie mogę przestać się śmiać.