sobota, 31 października 2015

Szynka z pedała.

Chciałem wejść do sklepu, gdy podszedł do mnie pewien nurek.
- Hej Legia. - Przywitał się.
Nie zareagowałem.
- To co, Polonia? - Skrzywił się.
- Nie Polonia i nie Legia. Nie oglądam piłki nożnej. - Odparłem.

Popatrzył na mnie dość dziwnie i oddalił się spiesznie w kierunku innego nurka stojącego nieopodal. Wchodząc do sklepu zdołałem jeszcze usłyszeć następujący dialog:
- Dał coś?
- Nie, nawet nie prosiłem.
- Dlaczego?
- To pedał jakiś.

Innym razem stoję w kolejce przed stoiskiem mięsnym. Przede mną starsza para zastanawia się jaką wędlinę kupić. Starsza pani coś tam starszemu panu szepnęła. On pokręcił z kolei głową i rzekł:
- Szynka z nędzarza? To będą same żyły i kości!

Patrzę na nazwę tej wędliny. Nazwa brzmi: "Szynka wędzarza".

Życie to jednak pasmo słownych zaskoczeń, nieprawdaż?

2 komentarze:

Annette ;-) pisze...

Prawda :-)

Lukasz Blazejak pisze...

Oby tylko takie pomyłki nam się zdarzały. ;-)