środa, 9 września 2015

Okien to pochwała. I ciszy.

Noc, było dość gorąco. Jednak okna w naszej sypialni i w pokoju Ini zamknięte i zasłonięte żaluzją. Wystarczy, że reszta okien w mieszkaniu jest otwarta i zimniejsze nocne powietrze dociera wszędzie. A zamknięte okna skutecznie odcinają nas od hałasu ulicy. Bardzo skutecznie...

Godzina mniej więcej szósta rano. Obudziły mnie płynące z pokoju dziennego jakieś głosy, krótkie syreny alarmowe. W normalnej sytuacji jeśli słyszy się syrenę, której dźwięk jest nagle urwany w pobliżu, to znaczy, że niedaleko nas coś się stało niespodziewanego, wobec tego możemy czuć się zaniepokojeni. Jednak my się do tego zdążyliśmy przyzwyczaić, bo niedaleko nas jest prokuratura i często przyjeżdżają tu na sygnale policyjne samochody dowożąc aresztowanych na przesłuchania. Dlatego urywane syreny nie zaniepokoiły mnie tak bardzo, ale dużo głosów tak.

Na wpół rozbudzony poszedłem do pokoju dziennego, otworzyłem drzwi balkonowe i... Zmartwiałem. Na dole stało cztery czy pięć samochodów strażackich, kilka policyjnych, mundurowych od groma, a okoliczne okna były obstawiane gapiami. A tuż obok naszego balkonu przemieszczała się właśnie drabina. Przesuwała się w roku budynku aż na dach, czyli musiała przejechać na wprost okna do naszej sypialni.

Popędziłem z powrotem. Otworzyłem okno i... rzeczywiście. Drabina była tak blisko naszego okna, że mogłem ją dotknąć rękoma. Tylko że akurat w tym momencie, gdy otworzyłem, to oczy wszystkich - mundurowych i gapiów - były zwrócone właśnie w stronę naszego okna i ich najbliższych okolic.

Zamknąłem okno. Poszedłem z powrotem na balkon. Popatrzyłem sobie jeszcze raz na dół. Drabina zjeżdżała już w dół. Zauważyłem też, że strażacy wynosili zwinięty już materac ochronny, który się używa, gdy ktoś chce skakać. Czyli to koniec akcji.

Na Chłodnej słyszeliśmy najmniejszy szelest. A tu... Jakim cudem nie usłyszeliśmy przyjazdu prawie dziesięciu pojazdów z syrenami, rozlokowania ich, całej akcji? No jak? Z powodu okien. Nowych, plastikowych, szczelnych jak diabli okien. Jest to więc post-pochwała nowoczesnych okien! ;-)

A dziś dowiedzieliśmy się, że to jeden z mieszkańców, dość uciążliwy, próbował skoczyć z dachu.

4 komentarze:

http://adewma.blog.pl/ pisze...

ech, ja mam taki sen że pierwsza stałabym w oknie...

Lukasz Blazejak pisze...

W tzw. międzyczasie zdarzyły się jeszcze dwie podobne sytuacje, ale w sąsiednich kamienicach. Ciekawe...

Annette ;-) pisze...

I ja nie wszystko słyszę, co się za oknem dzieje. Potrafię nawet nie zauważyć, że deszcz pada, a parapety mam blaszane przecież.

Lukasz Blazejak pisze...

O szyby deszcz dzwoni jesienny... ;-)