piątek, 21 sierpnia 2015

Uczciwością i pracą ludzie się bogacą.

Poszedłem do fryzjera. Była tylko jedna osoba przede mną, więc byłem zadowolony, że nie będę musiał długo czekać. Po chwili do salonu wszedł starszy facet, który był... łysy? No właśnie! Co łysy facet robi u fryzjera?

Usiadł koło mnie. Kątem oka zacząłem przypatrywać się jego głowie. Faktycznie, trochę włosków zauważyłem. Kilka dłuższych na przedzie głowy, kilka cieniutkich z tyłu. To wszystko. Z daleka rzeczywiście może wyglądać na łysego.

Moje wątpliwości podzielała również i fryzjerka, bo gdy go poprosiła, by usiadł na krześle, krytycznym okiem popatrzyła na jego głowę i zapytała się:
- A co ja mam tu panu obcinać?
- Może pani skrócić tak o połowę, co? - Zaproponował quasi-łysol.
- No dobrze. Niech będzie.

Nie trwało to dłużej niż minutę, łącznie z dłuższą chwilą kontemplowania tychże włosów przez fryzjerkę. Wreszcie zdjęła z niego otulinę przeciwwłosową.
- Ile płacę? - Zapytał quasi-łysol.
- Za te kilka włosków? Nic. - Wyjaśniła fryzjerka. - Gratis od firmy to jest.
- O! To dziękuję bardzo. - Ucieszył się właściciel wyrównanych kilku włosów na przedzie.. - Bo, wie pani, u innego fryzjera, to mi powiedzieli, że za samo włączenie maszynki muszę zapłacić.
- To u nas czegoś takiego nie ma. - Fryzjerka uśmiechnęła się.
- Niech was Bóg w klientach za to wynagrodzi! - Ukłonił się i wyszedł.

Nasz klient, nasz pan!

4 komentarze:

Annette ;-) pisze...

No to zyskali stałego klienta :-)

Łysy do fryzjera może przyjść też na masaż głowy.

http://adewma.blog.pl/ pisze...

rzadko spotykana sytuacja chyba ;)

Lukasz Blazejak pisze...

O właśnie!

Lukasz Blazejak pisze...

Za rzadko...