czwartek, 2 lipca 2015

Pride.

Wczoraj wysłaliśmy Inię na jej pierwszy samodzielny wyjazd. Fakt, że Inia była już sama u dziadków, ale to jednak rodzina. A teraz pojechała na 10-dniowy obóz. Co prawda będzie z kilkoma koleżankami z klasy, ale mimo wszystko po raz pierwszy nie będzie z nikim z rodziny.

Skorzystaliśmy więc z okazji i poszliśmy do kina, to znaczy na film. Film ma tytuł "Pride", a w Polsce jest wyświetlany pod tradycyjnie żenującym tytułem "Dumni i wściekli".

Geje i lesbijki popierają protestujących górników i zbierają dla nich pieniądze. Brzmi jak wątpliwej jakości historyjka wymyślona przez debilnych scenarzystów "M jak Miłość"? Nie, to się zdarzyło naprawdę. W Wielkiej Brytanii w latach osiemdziesiątych. Nie pierwszy to raz, gdy życie przerasta scenariusze. ;-)

Zderzenie dwóch, całkowicie przeciwstawnych światów. Bohemy ceniącej wolność i brak granic oraz górników i ich rodzin, którzy życie oceniali konserwatywnie i prosto, choć nie prostacko. Film pokazuje jak w obliczu zagrożenia i kłopotów można nawiązać więź między nawet tak odmiennymi grupami. Więź, która pozwala na wzajemny szacunek i poznawanie siebie, swoich środowisk.

To jest film, który powinni w Polsce pokazywać co tydzień we wszystkich TV. Nie tylko z tego powodu, że tolerancja to w Polsce zjawisko nadal rzadkie. Także dlatego, że to genialna historia z pozytywnym przesłaniem o tym jak możesz być sobą i robić coś po ludzku dobrego. Polecam w stu procentach.

3 komentarze:

Annette ;-) pisze...

Oj, kiedy ja ostatni raz w kinie byłam... W styczniu ubiegłego roku, a kino pięć minut od domu - i to takie bardziej ambitne.

Annette ;-) pisze...

No i oczywiście trzymam kciuki za Inię, żeby tak jej się na obozie podobało, że do domu nie będzie chciała wracać.

Lukasz Blazejak pisze...

Dzięki. Bardzo się jej podobało. ;-)