czwartek, 16 lipca 2015

Nasze ryzykowne hobby.

Pamiętacie, gdy pisałem o tym, że w naszym bloku jest bardzo spokojnie, a mieszkańcy niewyróżniający się, z wyjątkiem jednego pana, który najwyraźniej ma mocne odchyłki pedantyczne? Opisywałem moje spotkanie z nim w piwnicy, gdzie ekierką sprawdzał kąty proste.

Tenże pan często stoi przed klatką schodową i sprząta. A to wyrzuca śmieci z kosza przed drzwiami do dużego zbiorczego śmietnika. A to w tym zbiorczym śmietniku sprawdza wszystkie śmieci czy są posegregowane. Generalnie praktycznie zawsze gdy wchodzę lub wychodzę z bloku natykam się na niego podejmującego różne czynności.

Tym razem wychodziłem z bloku. Główne drzwi są przeszklone, ale tylko w górnej połowie. Dolna jest stalową płytą. Otwierają się na zewnątrz. Otworzyłem je jak zazwyczaj, ale głośne "łup" było już raczej niecodzienne. Drzwi też otwierały się z dużo większym oporem niż zazwyczaj.

Gdy w końcu otworzyłem je oczom moim ukazał się widok... tegoż pana leżącego na ziemi i trzymającego się za głowę. Zaskoczony totalnie schyliłem się i zapytałem czy nic mu nie jest. Odpowiedział, że nie, tylko sobie niezłego guza nabił. Zacząłem się tłumaczyć, że go nie widziałem przez drzwi. Odpowiedział, że on tylko... sprzątał śmieci na wycieraczce. Po chwili wstał, oparł się o parapet obok drzwi i nadal rozcierał sobie czoło.

Obok stała inna pani. Już kojarzę, że też mieszka w naszym bloku. Popatrzyła na mnie i rzekła:
- Niech pan się nie przejmuje. Sam sobie winien. Mógł sprzątać, jak tak lubi, ale mówiłam mu, żeby otworzył drzwi wejściowe, bo ktoś go nie zauważy i go walnie. Sam sobie winien.
- Fakt, mógł otworzyć te drzwi.
- Jemu to się często zdarza. Ostatnio tak samo zarobił drzwiami.
- Naprawdę?
- A myśli pan, że od czego on ma tego drugiego guza?

Nasze hobby czasami mogą być niebezpieczne dla zdrowia...

4 komentarze:

Annette ;-) pisze...

Biedaczek...

http://adewma.blog.pl/ pisze...

to chyba nie hobby tylko jakies natręctwo ;)

Lukasz Blazejak pisze...

Dziś układał butelki w kontenerze. O mały włos nie zarobiłby po głowie butelką ode mnie...

Lukasz Blazejak pisze...

Chyba właśnie natręctwo, bo on nie wygląda na chorego...