piątek, 26 czerwca 2015

Moja pierwsza imprezka.

Moja książka była już na targach, ale ja osobiście pierwszy raz na jakichś targach książki czy imprezach kulturalnych byłem z tej drugiej strony. Zawsze byłem jako widz czy odwiedzający. W sobotę jako autor. Muszę przyznać, że było to bardzo ciekawe doświadczenie.

Przed moim "dyżurem" uznałem, że sukcesem będzie, gdy choć jeden człowiek podejdzie do mnie, mojej książki i ją kupi. Nie nastawiałem się na nic więcej, bo po pierwsze - jestem debiutantem i w zasadzie mało kto zna moją twórczość, po drugie - doskonale wiem, że zazwyczaj na takie imprezy nie przychodzi się po to, by kupić, tylko popatrzeć ewentualnie zebrać gratisy. Po trzecie - akurat tak się zdarzyło, że mój dyżur wypadł w porze trwania największego show na dużej scenie, więc znakomita ilość osób kierowała się właśnie tam. Po czwarte - wydawnictw było chyba koło setki.

W ciągu godziny do mojej książki podeszło sześć osób. Po obejrzeniu i przeczytaniu fragmentu książkę kupiły trzy osoby. W tym jeden starszy pan wdał się nawet w krótką, bo krótką, ale dyskusję. Jestem zadowolony.

5 komentarzy:

Annette ;-) pisze...

Gratuluję :-)

Lukasz Blazejak pisze...

Dziękuję. Tobie szczególnie. ;-)

Annette ;-) pisze...

Mnie, a dlaczego? Mnie tam nie było.

Lukasz Blazejak pisze...

Za duchową obecność. ;-)

Annette ;-) pisze...

;-)