piątek, 26 czerwca 2015

Moja pierwsza imprezka.

Moja książka była już na targach, ale ja osobiście pierwszy raz na jakichś targach książki czy imprezach kulturalnych byłem z tej drugiej strony. Zawsze byłem jako widz czy odwiedzający. W sobotę jako autor. Muszę przyznać, że było to bardzo ciekawe doświadczenie.

Przed moim "dyżurem" uznałem, że sukcesem będzie, gdy choć jeden człowiek podejdzie do mnie, mojej książki i ją kupi. Nie nastawiałem się na nic więcej, bo po pierwsze - jestem debiutantem i w zasadzie mało kto zna moją twórczość, po drugie - doskonale wiem, że zazwyczaj na takie imprezy nie przychodzi się po to, by kupić, tylko popatrzeć ewentualnie zebrać gratisy. Po trzecie - akurat tak się zdarzyło, że mój dyżur wypadł w porze trwania największego show na dużej scenie, więc znakomita ilość osób kierowała się właśnie tam. Po czwarte - wydawnictw było chyba koło setki.

W ciągu godziny do mojej książki podeszło sześć osób. Po obejrzeniu i przeczytaniu fragmentu książkę kupiły trzy osoby. W tym jeden starszy pan wdał się nawet w krótką, bo krótką, ale dyskusję. Jestem zadowolony.

piątek, 19 czerwca 2015

Imieniny Kochanowskiego.

Chciałbym poinformować, że będę obecny w sobotę na Imieninach Kochanowskiego w Parku Krasińskich. Co prawda nadal z kontuzjowaną stopą, ale jakoś dam radę ;-)

20 czerwca Ogród Krasińskich stanie się literackim sercem Warszawy. Imieniny Jana Kochanowskiego już po raz czwarty zgromadzą pisarzy, literaturoznawców, poetów, muzyków oraz aktorów. Kiedy awangarda jest awangardowa? Czy pisarze lubią krew? Komu potrzebne są nagrody literackie? Spotkania z pisarzami, rozmowy o Franciszce i Stefanie Themersonach, mecz literacki na utwory awangardowe oraz spotkani klubów książki - już w najbliższą sobotę 30 czerwca odbędą się 4. Imieniny Jana Kochanowskiego.

Tutaj jest lista wszystkich autorów:
http://www.bn.org.pl/imieninyjana/autorzy

Może ktoś z czytelników bloga mnie odwiedzi? ;-)

czwartek, 11 czerwca 2015

To cholerne curry!

Jak mocno pokomplikować życie może kontuzja małego palca u nogi...

Kilka dni temu, gdy mogłem jeszcze chodzić, w tramwaju siedziała naprzeciwko mnie młoda dziewczyna. Czytała sobie jakąś książkę. Spokojna była.

Nagle zadzwonił jej telefon. Wyciągnęła go z torebki, zrobiła nieszczególną minę, ale po chwili zaczęła rozmawiać.

- ....
- Po co dzwonisz jeśli mnie nie przeprosiłeś?
- ...
- Nie, nie jestem obrażona. Po prostu czekam na przeprosiny.
- ....
- Nie, nie musisz przyjeżdżać. Poszukałam i mam to curry.
- ...
- No ale po co? Przez telefon możesz mnie przeprosić.
- ...
- Mówiłam, że nie musisz mi przywozić te curry, bo już mam!
- ...
- Nie przyjeżdżaj! Mam już to cholerne curry!!!

Wrzasnęła i telefon z trzaskiem wylądował w torebce.

Pamiętajcie, faceci. Jeśli chcecie skutecznie się pogodzić to sprawdźcie najpierw czy curry zostało już kupione.