środa, 29 kwietnia 2015

Rozmowy przy wiacie i flaszce.

W Warszawie wymieniają wiaty przystankowe na takie nowsze, ładniejsze. Czy wygodniejsze to kwestia sporna. Miejsce do siedzenia jednak mają. Przy naszym przystanku wymienili również. Mogę teraz spokojnie usiąść na te kilka minut, gdy tramwaju oczekuję.

Tak byłoby i tym razem, ale spostrzegłem, że na ławce ktoś siedzi i... śpi. Jako że już kilkakrotnie miałem przygody ze śpiącymi publicznie, to stwierdziłem, iż jednak nie usiądę obok niego. Przystanąłem więc w pobliżu.

Śpiący nie był samotny. Obok niego stało trzech mężczyzn, w sile wieku. Jeden z nich trzymał w ręku butelkę wódki. Reszta plastikowe kubki. Gdy podchodziłem do przystanku byli w trakcie rozlewania trunku.

W pewnym momencie ten, który spał, też wyjął kubek i wyciągnął go przed siebie. Ten, który trzymał butelkę, nalał do kubka wódki. Ten z zamkniętymi oczami wódkę wypił i kubek schował. Powtarzam - wszystko to robił mając oczy zamknięte. Widząc to jeden z mężczyzn zaczął się śmiać.
- Ciekaw jestem co jeszcze Rychu potrafi po ciemku robić!
- Ty się z niego nie śmiej. Po tym jak mu się dziecko urodziło to potrafi zasnąć w sekundę i gdziekolwiek. Ostatnio staliśmy w kolejce do BHP. Wiesz, wydawali mydło i ręczniki. Nie wiem ile to trwało. Piotrek, ile? - Zwrócił się do trzeciego.
- Z 15 minut. Długa kolejka była. - Odparł trzeci.
- No. I on, wyobraź sobie, po prostu usiadł w kącie i zasnął. Obudziliśmy go jak miała być jego kolej.
- Na stołówce śpi, w autobusie. - Dodał trzeci.
- I robi to tak, że w każdej chwili może się zbudzić.

Zrobiła się cisza. Panowie dopili to, co jeszcze zostało w kubkach. Kubki schowali, butelkę zakręcili. Nagle jeden z nich podrapał się po głowie i rzekł:
- W sumie to miał rację ten, Darwin, z tą ewolucją. Zobaczcie jak szybko Rychu dostosował się do sytuacji. Potrzebuje snu, to wykorzystuje każdą wolną chwilę.

Znów zapadła cisza. Wszyscy pewnie przetrawiali w duchu tę myśl. W końcu odezwał się ten, co posiadał, teraz już pustą, butelkę.
- Mnie to bardziej zastanawia to, że on zawsze wyczuje, że otwieramy flachę. Nawet gdy śpi.
- Myślisz, że to też przez tego Darwina?
- Nie, to przez kaca.  

2 komentarze:

Annette ;-) pisze...

A ja myślę, choć mogę się mylić, że to jednak przez Darwina.

Lukasz Blazejak pisze...

Kwestia warta głębszego przemyślenia. :-)