piątek, 17 kwietnia 2015

Autorytet rodzica.

W oczekiwaniu na zdjęcia z mojego pierwszego spotkania autorskiego z kolegami z forum zegarkowego powiem wam, że rodzice często są zaskakiwani przez wiedzę swoich dzieci. Niektórzy wręcz bardzo mocno...

Jadę tramwajem. Na jednym z przystanków wsiada facet trochę młodszy ode mnie. Wraz z nim wsiada chłopczyk z plecakiem na plecach i dziewczynka, młodsza od niego.

Dziewczynka usiadła i zaczęła się rozglądać. Chłopczyk stał nieruchomo i z poważną miną obserwował świat.

Dojeżdżamy do Placu Wileńskiego. Na widok cerkwi dziewczynka bardzo się ożywiła.
- Tatusiu, ale piękny zamek!
- To nie zamek, to kościół. - Odparł tatuś.

Chłopczyk odwrócił się i rzekł poważnym tonem:
- Tato, ale to nie jest kościół. To cerkiew.
- Tak, wiem. To taki kościół żydowski.
- Tato, ale nie żydowski, tylko prawosławny.

Tato poczerwieniał, ale zmilczał.

Jedziemy dalej. Dziewczynka zaczęła się przyglądać napisowi na oknie.
- Tatusiu, co tu jest napisane?
- "Zabujaj się w Warszawie".

I znów chłopczyk popatrzył na napis i odezwał się:
- Tato, ale tu jest napisane "zakochaj się w Warszawie", a nie "zabujaj".

Tym razem tato musiał zareagować na tak jawne podważanie jego autorytetu.
- Lekcje masz już zrobione?
- Przecież dopiero jedziemy do domu. W domu zrobię.

Tatę zatkało.

2 komentarze:

Annette ;-) pisze...

Jak widać nie tylko pracownik nie może być mądrzejszy od szefa, ale i dziecko od rodzica.

Lukasz Blazejak pisze...

I to coraz częściej. ;-)