wtorek, 31 marca 2015

Kilka słów o książce. Chorym będąc.

Powoli powinny spływać recenzje tekstu. Rzecz dla mnie najistotniejsza. Ja jestem do swojego stylu przyzwyczajony. Nie zauważam wielu rzeczy, niedociągnięć, przyzwyczajeń. Chcę się dowiedzieć jak mój tekst odbierają ludzie, którzy stykają się z nim po raz pierwszy. Zresztą sama praca z panią korektor była pod tym względem bardzo ciekawym doświadczeniem. Zdałem sobie sprawę ze swoich błędów, na które muszę uważać, ale z drugiej strony był to też czas odpowiedzi na pytanie: "Jak określiłbym swój styl? Co go wyróżnia? Co jest w nim charakterystycznego?".

Na razie mam więc recenzję wydawnictwa:

"Łukasz Błażejak w swojej książce „To nie jest rozmowa na telefon” przypomina stylem Stefana Wiecheckiego, lecz przedstawia świat współczesny, jeszcze bardziej zabawny, bo nam bliższy. W sposób humorystyczny przytacza rozmowy warszawiaków zasłyszane na ulicy, w tramwaju, kinie, parku… Jak się okazuje pruderia nie omija żadnej warstwy społecznej współczesnego Polaka. Zapraszamy do wspaniałej zabawy podczas czytania tej książki."

Inia w weekend pierwszy raz przeczytała całą książkę. Miała dwie uwagi. Za dużo słowa "kurwa". Cóż, podsłuchane rozmowy starałem się przytaczać dosłownie. Druga uwaga to fakt, że często piszę o Ini, w stylu: "Gdy moja trzyletnia córka...". Inia stwierdziła więc: "Wiesz tatusiu, to dla mnie taki pamiętnik jest. Będę potem wiedziała co robiłam, gdy byłam na tyle mała, że tego nie pamiętałam.". ;-)

I jeszcze jedno: choćby Wasz tekst przechodził przez korektę i kilkadziesiąt (a nie kilkanaście jak w moim przypadku) razy to i tak znajdą się literówki, których nie zauważyliście. ;-))

P.S. Z boku dodałem linki. Do księgarni wydawnictwa i do aukcji allegro, gdzie można kupić książkę z dedykacją i autografem. ;-)

piątek, 27 marca 2015

Łukasz Błażejak - "To nie jest rozmowa na telefon". Oficjalnie.

Wraz z wydaniem tej książki i pisaniem następnej, niestety zmienić się też musiało moje podejście do blogowania. Z kilku przyczyny. Po pierwsze blogowo przestaję być tym, kim byłem i staję się znany pod imieniem i nazwiskiem. Rodzi to pewne reperkusje. Czasami wręcz nieoczekiwane, jak np. fakt zwrócenia mi uwagi, że moje teksty w książce mogą być plagiatem, bo zamieścił je kiedyś na blogu ktoś inny...

Długo zastanawiałem się jak tę sytuację rozwiązać. Postanowiłem zacząć od nowa, ale na starym miejscu. Już wyjaśniam zagadnienie.

Mogłem założyć nowy blog, ale przyzwyczaiłem się do tego miejsca. Zmieniłem więc tytuł i niejako podmieniłem autora, bo teraz jestem już na oficjalnym moim mailu z imienia i nazwiska. Próbowałem, kombinowałem i okazało się, że da się to zrobić. Chyba nawet obserwatorzy mojego bloga nie stracili linków.

Dlatego też zniknęły komentarze pod ostatnim postem. Dziękuję za nie i jednocześnie przepraszam za usunięcie Annette, Adewmo i Uliszko.

Nie wiem jaki charakter będzie miał TEN blog. Z pewnością będzie bardziej informacyjny, bo będę tu zamieszczał informacje okołoksiążkowe. Z kolei moja druga książka, będzie już fikcją literacką, choć pomysły będę czerpał z życia. Pewnie więc nadal będę zamieszczał na blogu moje spostrzeżenia na temat codzienności. Zobaczymy jak to będzie w praktyce.

Przez kilka następnych dni będę grzebał sobie w ustawieniach na blogu. Zamieszczę też linka do księgarni wydawnictwa. Książka będzie w sprzedaży w wielu księgarniach, także stacjonarnych, ale ja będę jednak polecał kupno w samym wydawnictwie. ;-) Dla osób, które chciałyby kupić książkę z moją dedykacją i podpisem, zamieszczę link do aukcji na allegro.

Najgorsze jest to, że będę musiał założyć konto na facebooku... ;-))

środa, 25 marca 2015

Moja książka.

Dziś takie pudełko do mnie dotarło...


To egzemplarze autorskie mojej książki, debiutu literackiego. Ta paczka to tak naprawdę dopiero początek pewnego etapu, ale aby do tego etapu dojść, musiałem przez inne przejść...

Pomysł wydania książki pojawił się kilka lat temu, ale ziścił się w zasadzie pod koniec roku ubiegłego. Wtedy zacząłem konkretnie pracować z wydawnictwem. Wymiana setki wręcz maili, korekta, rozmowa o okładce (była tworzona zgodnie z moją wizją). Ciężki, ale satysfakcjonujący proces.



Do tej pory trwała praca nad tekstem, a teraz będzie praca nad książką. Reklama, pewnie jakieś spotkania. W zasadzie nie wiem jak to wszystko będzie wyglądało. Jak się moje życie zmieni i czy się w ogóle zmieni. Staram się do tego podchodzić na spokojnie. Zbierać doświadczenia przed następną książką. Mam nadzieję, że następną... ;-))

O czym w ogóle jest ta książka? To zbiór historyjek z życia wziętych. Większość była zamieszczana tutaj w ciągu 10 lat istnienia bloga, ale została przeredagowana i poprawiona. Wybrałem tylko te, które mają nutkę humoru, bowiem w założeniu ma to być książka, która rozbawia. Sprawia, że łatwiej znosić trudy codziennego dnia.

Książka w sprzedaży będzie za kilka tygodni. Najprawdopodobniej będę też na Targach Książki w Warszawie w maju, choć termin targów koliduje z I Komunią Ini, więc nie wiem jak z tego wybrnę. ;-))

Cholernie się z tej książki cieszę, o. ;-))