piątek, 21 grudnia 2018

Komedia o napadzie na bank.

To jest wnętrze katedry pw św. Marcina i Mikołaja w Bydgoszczy. Niespotykane kolory, prawda?

 W ramach prezentu gwiazdkowego postanowiliśmy się ukulturalnić i pójść do teatru. Dla Ini to był pierwszy biletowany spektakl w takim dorosłym teatrze. Była wcześniej i w filharmonii, i w operze, i w teatrze dla dzieci, i w dorosłym teatrze na jakimś przedstawieniu organizowanym dla klas szkolnych, ale to jednak nie to samo.

Wybraliśmy teatr w którym jeszcze nie byliśmy, czyli teatr Komedia. I sztukę lekką. Zatytułowaną, nomen omen, "Komedia o napadzie na bank".

Kilka słów wspomnę o samym budynku. Nie widziałem go na żywo wcześniej. Co prawda czasami przemieszczam się w okolicy (Żoliborz, obok stacji metra Plac Wilsona), ale teatr jest na uboczu. A szkoda. To chyba jeden z najładniejszych budynków teatralnych w Warszawie. Tak wygląda zewnątrz:





  


A tak owa kopuła wewnątrz:

  


Komedia o napadzie na bank. Czyli sugerują, że człowiek będzie się śmiał. Jestem zazwyczaj sceptycznie nastawiony do takich sugestii, ale tym razem muszę przyznać tytułowi rację. Takiego półtoragodzinnego stężenia humoru jak w tym przedstawieniu ciężko szukać, zresztą nie tylko w teatrze, ale i w filmie. Nie bez kozery w jednej z recenzji użyto określenia "na miarę skeczy Monty Pythona". Humor samego scenariusza jest wspomagany przez humor sytuacyjny plus humor wynikający z zastosowania pewnych rekwizytów. Nie będę tutaj spojlerował, ale był moment w spektaklu, w którym jak nigdy wcześniej (a trochę już w teatrach byliśmy) byłem zadziwiony samym pomysłem na scenografię i to zaskoczony in plus. Tak mocno, że zacząłem się śmiać z tego powodu właśnie, a nie z powodu gry aktorów w tej scenie. I nie byłem w tym odosobniony.

Fabuła jest bardzo prosta: z więzienia ucieka kilku więźniów, którzy następnie planują napad na bank, w którym przechowywany jest akurat bardzo drogi diament. Na ten diament mają chrapkę też inni, co oczywiście wiąże się z wieloma zdarzeniami i piętrowymi nieporozumieniami. W takim anturażu daje radę nawet Katarzyna Zielińska, którą nie cierpię. A w tej sztuce - była naprawdę znakomita jako montypythonowska femme fatale.

"Komedia o napadzie na bank" to naprawdę komedia. Więcej - to jedna z najlepszych komedii, które widziałem w ogóle. Jeśli ktoś chce się rozerwać i to w miarę kulturalny sposób, to polecam ten spektakl.

Życzę wszystkim udanych Świąt i Nowego Roku. ;-)